Najbardziej pamiętne było wesele, na którym Panna Młoda zaśpiewała dla swojego męża w tajemnicy przygotowaną piosenkę. Kiedy poprosiła mnie o dyskretną pomoc techniczną i odpowiedni moment wprowadzenia, wiedziałem, że szykuje się coś wyjątkowego. Zgasiliśmy światła, zrobiłem delikatny spotlight, a ona zaczęła śpiewać — goście wstali z miejsc, a Pan Młody miał łzy w oczach. W takich chwilach widzę, że moja praca to nie tylko granie muzyki, ale też tworzenie emocji, które zostają z ludźmi na lata.